Artystki i artyści: Zofia Artymowska, Mirosław Bałka, Zdzisław Beksiński, Urszula Broll, Tomasz Ciecierski, Anna Cyronek-Kalinowska, Andrzej Dłużniewski, Wojciech Fangor, Stefan Gierowski, Władysław Hasior, Anna Huskowska-Młynarska, Jerzy Kałucki, Koji Kamoji, Tadeusz Kantor, Paweł Kowalewski, Dorota Kozieradzka, Janina Kraupe-Świderska, Jadwiga Maziarska, Wiesław Michalak, Andrzej Pawłowski, Barbara Pniewska, Agnieszka Polska, Józef Robakowski, Jadwiga Sawicka, Antoni Starczewski, Henryk Stażewski, Władysław Strzemiński, Tomasz Tatarczyk, Jerzy Tchórzewski, Franciszka Themerson, Teresa Tyszkiewcz, Ryszard Winiarski, Teresa Żarnower
kuratorka: Ania Muszyńska
zespół kuratorski: Magdalena Marczak-Cerońska, Kama Kieremkampt
„Rolą malarza jest wywoływać życie, przemieniać bierną materię plastyczną w pulsujący życiem organizm.
Jest w tym coś z pierwotnego procesu rozniecania ognia.”
Jerzy Tchórzewski
Wystawa ŚWIATŁO. PRAKTYKI ODPORNOŚCI to opowieść o tym jak światło, to fizyczne i to metaforyczne, kształtuje naszą percepcję, emocje i wewnętrzną siłę. To fundamentalne arché - źródło życia i energii, prawdy i poznania - prowadzi nas przez ekspozycję, w której zapraszamy do refleksji nad tym, gdzie szukamy wewnętrznej siły i jak budujemy własną odporność. Wystawa przypomina, że człowiek od zawsze potrafił dostosować się do zmieniających się warunków. Szukał światła nawet w ciemności, odnajdywał sens, kreował nowe formy życia i sztuki. Budowanie odporności jest codzienną praktyką, która pozwala nam przetrwać i iść dalej. Prezentowane prace eksplorują obecność światła w obrazie jako narzędzia budowania kompozycji, tonu i charakteru, ale także jako symbolu nadziei, wytrwałości i przemiany.
Inspiracją dla tematu wystawy jest obraz Jerzego Tchórzewskiego Człowiek i światło z 1956 roku. Dzieło to powstało niedługo po II wojnie światowej, w okresie „odwilży”. Obraz nabiera więc wymiaru metafory odrodzenia, zarówno artystycznego, jak i egzystencjalnego. Eksplodująca gwiazda, która pojawia się w dziele, staje się znakiem nadziei oraz nowej energii twórczej. Jerzy Tchórzewski zaliczany jest do najciekawszych indywidualności polskiej sztuki drugiej połowy XX wieku. Jego malarstwo emanuje dramatyzmem i ekspresją – rozświetlone ognie, pulsujące płomienie, iskrzące się błyskawice czy drgające, elektryczne linie rozdzierają powierzchnię płótna, nadając obrazom spektakularny charakter. Dynamiczne i świetlne walory sprawiły, że Tchórzewski zapisał się w historii jako artysta, który potrafił połączyć doświadczenie zniszczenia z wizją duchowej oraz twórczej odnowy. Mieczysław Porębski tak pisał o percepcji malarstwa artysty: „Światło, które stworzył Jerzy Tchórzewski różni się od wszystkich świateł, do których przyzwyczaiło się nasze postrzeganie i które zostały usankcjonowane w obrazach, z jakimi zdarzało się nam mieć do czynienia. Jest to światło infracerebralne. Nie oświetla ono realnych przedmiotów i nie podporządkowuje się pospolitym prawom barwnej harmonii, których źródłem jest słońce. Rozżarzając się na obrzeżach form, które uparcie tkwią w podświadomości, przebiegając fosforyzującymi pasmami po ich powierzchni, izolując je i ograniczając, staje się ono wykładnikiem napięcia”
Równoległym wątkiem wystawy są różnorodne praktyki budowania odporności, rozwijane przez artystki i artystów w odpowiedzi na doświadczenia osobiste oraz historyczne. Jedną z nich jest zaczarowywanie świata – subtelne gesty, które odnajdujemy w twórczości Janiny Kraupe-Świderskiej i Urszuli Broll, gdzie wyobraźnia i duchowość stają się narzędziem przezwyciężania codzienności. Odporność przejawia się także poprzez aktywność fizyczną, w ćwiczeniach, badaniu granic ciała i wytrzymałości, jak u Doroty Kozieradzkiej. Inni artyści zwracają się ku medytacji i wymiarowi duchowemu, znajdując w nich przestrzeń wyciszenia i siły, jak Koji Kamoji. Niektórzy zmagają się z samą materią sztuki: Teresa Tyszkiewicz, wymagająca wobec siebie samej, wbijała tysiące szpilek w powierzchnię obrazu, czyniąc z tego gestu zarówno akt koncentracji, jak i sprawdzian wytrwałości. Barbara Pniewska, posługując się trudną i rzadko wybieraną techniką metaloplastyki, realizowała kompozycje będące jednocześnie metaforą siły i ochronnym pancerzem. Jej twórczość, kształtowana w latach 60-tych i 70-tych, w tym także już po emigracji do Stanów Zjednoczonych, trafiła do znaczących kolekcji, a dziś – oglądana w prezentowanym zbiorze – jawi się jako świadectwo unikatowych poszukiwań. Pniewska potrafiła przemienić tworzywo kojarzone z przemysłową, surową produkcją w formy organiczne, cielesne i zmysłowe, jednocześnie nieco mroczne, jakby zaczerpnięte z „Metropolis” Fritza Langa. Metal w jej dziełach staje się zarazem znakiem surrealistycznej metafory, jak i wyrazem siły, odporności oraz odwagi twórczej.
Na wystawie nie mogło zabraknąć klasyków i klasyczek abstrakcji geometrycznej – nurtu, który w sposób szczególnie sugestywny ujawnia swoją istotę właśnie poprzez światło. To tu, kolor i forma, poddane rygorowi kompresji, budują niezwykłą energię dzięki świetlnym załamaniom, odbiciom i drganiom. W tym kontekście wybrzmiewają wczesne, nieco surowe, lecz nasycone intensywną barwą kompozycje Wojciecha Fangora. Ich prosta, niemal emblematyczna forma jarzy się żywym, pulsującym kolorem, jakby próbowała uchwycić zjawisko emanacji. Obok nich pojawia się obraz Jerzego Kałuckiego, utrzymany w nieomylnym porządku geometrii, srogiej i radykalnej czerni, która dzięki subtelnie projektowanym proporcjom zamienia się w rodzaj świetlnej architektury.
Delikatne, łagodnie wyciszone napięcie światła pobrzmiewa w kameralnych kompozycjach Anny Huskowskiej-Młynarskiej. Jej monochromatyczne wizje, pozornie ascetyczne, skrywają wewnętrzne układy luminacji, jakby światło było materią, która nie wychodzi na powierzchnię, lecz tli się pod skórą, pod powierzchnią płótna, wciąż negocjując swoją obecność.
Na pograniczu abstrakcji i konceptualizmu umieszczamy obszary Ryszarda Winiarskiego, z wykorzystaniem lustra, które, jak sam pisał, dodają jego kompozycjom dodatkowego wymiaru. Nie tylko odbijają światło, lecz także widza, sprawiając, że praca staje się przestrzenią gry pomiędzy regułą a przypadkiem, pomiędzy obecnością a znikaniem.
Bez światła nie ma pamięci – zdaje się mówić Franciszka Themerson. Z bieli jej obrazów delikatnie wyłaniają się ludzkie sylwetki, pochody postaci, które migoczą niczym cienie dawnych wspólnot. Pełne przejmującej ciszy i kruche, stały się świadectwem czasu, który już nie istnieje, lecz wciąż domaga się obecności. Themerson wyjechała do Anglii w latach trzydziestych. Podczas II wojny światowej w Treblince zginęła jej najbliższa rodzina. Powojenne prace artystki, przechodząc przez wspomnienie pełne mroku buduje jasność, niczym świetlne świadectwo tego, co przeminęło, a jednak nadal emanuje.
Mocnym tonem na wystawie wybrzmiewają sztandary Władysława Hasiora – flagi manifestu: „Sztandar pełen blasku” oraz „Sztandar błękitnej nadziei”. To emblematy wiary w ludzką kondycję, w niespożytą wyobraźnię, w możliwość przekraczania ograniczeń. Hasior, szczególny głos pokolenia naznaczonego wojną, rozumiał, że ten, kto przeżył pożogę, otrzymał bezcenny dar. Z odwagą i niekiedy kontrowersyjną ostrością zestawiał przedmioty, obrazy i metafory, tworząc kompozycje, które do dziś inspirują, jako manifest dążenia do absolutnej wolności twórczej.
W innym rejestrze duchową, czułą, niemal sentymentalną opowieść o naszym świecie snuje Agnieszka Polska w filmie What the sun has seen / Co słonko widziało, tytuł zaczerpnięty z wiersza Marii Konopnickiej. Sekwencje ziemskich pejzaży oglądanych z perspektywy słońca pozwalają nabrać dystansu do naszych codziennych lęków, niepokojów i pragnień. To stoicka próba opisania rzeczywistości, ze wskazaniem, na nadrzędny cel życia, którym jest czynienie dobra, nawet jeśli dokonuje się ono w cieniu chaosu. Film Polskiej staje się więc medytacją nad kondycją współczesnego świata, w której światło rozświetla to, co rzeczywiście istotne.
Na wystawie, której tematem jest światło, nie mogło zabraknąć dwóch wielkich mistrzów, dla których stało się ono nie tylko narzędziem, lecz wręcz ontologiczną podstawą sztuki. Światło – warunek widzenia, a więc i istnienia wszelkich sztuk wizualnych – jest tu traktowane nie jako metafora, lecz jako fundament, bez którego oko pozostaje ślepe, a obraz martwy. Ten sposób myślenia najpełniej wybrzmiewa w „Teorii widzenia” Władysława Strzemińskiego, uznawanej za fundamentalny traktat o naturze percepcji. To dlatego na wystawie prezentujemy jego kompozycje sytuujące się na styku dwóch kluczowych koncepcji artysty: rygorystycznego, niemal ascetycznego unizmu oraz serii powidoków, w których światło zostaje uchwycone jako doświadczenie czysto fizjologiczne, zapis wrażenia, echo patrzenia zatrzymane w czasie i pamięci.
U Strzemińskiego światło jest jednak nie tylko wrażeniem, jest również przestrzenią, swoistą matrycą, w której rodzi się obraz. Tę ideę kontynuował w latach pięćdziesiątych Stefan Gierowski. Zanim stał się jednym z najważniejszych poszukiwaczy koloru i światła w polskim malarstwie abstrakcyjnym, długo próbował odnaleźć własny język. Ostatecznie to właśnie spotkanie z myślą Strzemińskiego otworzyło przed nim nowe terytorium – kosmiczną przestrzeń, rozumianą nie jako pejzaż, lecz jako zjawisko, emanację energii, napięcie pomiędzy ciemnością a rozświetleniem. Jego wczesne monochromatyczne serie z końca lat pięćdziesiątych, powściągliwe i zarazem nasycone wewnętrzną dynamiką, uznawane są dziś za jedno z najwybitniejszych osiągnięć w dorobku artysty. Fascynacji nimi nie krył choćby Zbigniew Herbert, dostrzegając w tych obrazach niemal metafizyczną wizualizację nieskończoności – próbę wypowiedzenia kosmosu językiem światła. Gierowski, analizując i kontemplując drogę Strzemińskiego, otwierał własną, w której światło staje się i materią, i ideą, i przestrzenią rodzącą obraz – a może wręcz światem, który dopiero dzięki obrazowi staje się widzialny.
***
Równocześnie wystawa jest spotkaniem dwóch instytucji, które łączy wieloletnia współpraca i wzajemny szacunek. Serdecznie dziękujemy Muzeum Sztuki w Łodzi za liczne wypożyczenia, lecz także za towarzyszące im lata partnerstwa i wspólnego myślenia o roli sztuki w przestrzeni publicznej.
Uważamy, że rozwijanie dialogu pomiędzy instytucjami publicznymi a prywatnymi stanowi istotny element kształtowania odpowiedzialnego środowiska kultury – zarówno w wymiarze merytorycznym, jak i instytucjonalnym – a zarazem przyczynia się do umacniania obecności polskiej sztuki, w tym w szczególności sztuki powojennej, w obszarze współczesnych debat w kraju i na świecie oraz w świadomości odbiorców naszych aktywnych wspólnych działań.
ŚWIATŁO. PRAKTYKI ODPORNOŚCI
27 grudnia 2025 - 31 maja 2026
kuratorka: Ania Muszyńska
zespół kuratorski: Magdalena Marczak-Cerońska, Kama Kieremkampt
Wystawa otwarta codziennie | 10:00 - 18:00.
W środy wystawa otwarta w godz.10:00 - 20:00
Wstęp wolny.
Fundacja Rodziny Staraków | Spectra Art Space
Bobrowiecka 6 | Warszawa
W przerwie świąteczno-noworocznej z radością zapraszamy na pierwsze oprowadzania po wystawie!
Spotkamy się 27 grudnia 2025 o godz. 11:00 oraz 3 stycznia 2026 o godz. 11:00.
Poniżej kolejne terminy OPROWADZAŃ po wystawie:
- 24 stycznia 2026, godz.11:00 (sobota)
- 31 stycznia 2026, godz.11:00 (sobota)
- 7 lutego 2026, godz.11:00 (sobota)
- 14 lutego 2026, godz.11:00 (sobota)
- 7 marca 2026, godz.11;00 (sobota)
- 14 marca 2026, godz.11:00 (sobota)
- 28 marca 2026, godz.11:00 (sobota)
- 4 kwietnia 2026, godz.11:00 (sobota) / Wielka Sobota
- 11 kwietnia 2026, godz.11:00 (sobota)
- 18 kwietnia 2026, godz.11:00 (sobota)
- 25 kwietnia 2026, godz. 11:00 (sobota)
- 9 maja 2026, godz.11:00 (sobota)
- 16 maja 2026, godz.11:00 (sobota)
- 23 maja 2026, godz.11:00 (sobota)
- 30 maja 2026, godz.11:00 (sobota
